SPACER Z PSEM – JAK POWINIEN WYGLĄDAĆ ? 

Mam nadzieję, że co do tego, że spacer z psem jest obowiązkowym elementem każdego dnia nikt nie ma wątpliwości. Wbrew wielu mitom, dotyczy to również psów mieszkających w domu z ogrodem i psów ras miniaturowych. Spacer zaspokaja istotne psie potrzeby i pozwala psu na prezentowanie naturalnych zachowań. Oprócz załatwienia potrzeb fizjologicznych nasz pupil zmęczy się fizycznie i psychicznie. Dla właściciela spacer z psem to świetna okazja na zbudowanie głębszej więzi ze swoim podopiecznym.

Spacer z Duchess, którą opiekowałam się na Malcie

Ilość i długość spacerów 

To na jak długo i jak często powinniśmy wychodzić z naszym psem na spacer zależy od bardzo wielu czynników, takich jak: wiek, stan zdrowia czy temperament. W moim domu wychodzimy z psami osobno, ze względu na to jak bardzo różnią się ich potrzeby. Pola jako psia staruszka nie potrzebuje tak intensywnych i częstych spacerów jak Tango – 7 miesięczny szczeniak. W przypadku zdrowych, dorosłych psów 2-4 wyjścia dziennie będą optymalne, z czego jeden spacer powinien być dłuższy.  

Węszenie to podstawa  

Węszenie można porównać do scrollowania Instagrama lub Facebooka. Pies zbiera nosem informacje o tym, co działo się w środowisku. O tym, że Maksio z klatki obok przechodził tą samą ścieżką albo o tym, że na polanie zadomowiła się rodzina nornic. Do węszenia i eksploracji terenu potrzebna jest swoboda. Ja używam 3 metrowej smyczy, gdy muszę mieć nad psem kontrolę. W lesie lub na polu świetnie sprawdzi się kilku, kilkunastometrowa linka. Psy, które mają świetnie wypracowane przywołanie bardzo skorzystają na bieganiu bez smyczy w bezpiecznych miejscach.

Na początku spaceru, gdy pies w końcu wychodzi na dwór, po kilku godzinach spędzonych w domu, jest bardzo zainteresowany środowiskiem. Niech wącha! Daj psu kilkanaście minut na nacieszenie się tym, że wyszedł i może sobie poscrollować 😉  

Co jeszcze można robić na spacerze z psem? 

Gdy pierwsze emocje związane z wyjściem opadną można przejść do innych aktywności. Tak jak we wszystkim, w spacerze najważniejsza jest równowaga. Po zabawie, potrenuj posłuszeństwo, później daj psu czas wolny na węszenie, a na koniec pomóż psu wyciszyć się, rzucając smakołyki w trawę. 

Zrezygnowałabym z bezrefleksyjnego rzucania piłką lub (co gorsze) patykiem na rzecz zabawy szarpakiem i szukania zabawki. Pobyt na dworze to też świetna okazja do przećwiczenia komend, które pies już zna i wykonuje w domu. Wykonanie najprostszej komendy może okazać się wyzwaniem, gdy wokół jest mnóstwo zapachów, chodzą ludzie i biegają inne psy. Najważniejsze hasła, które zapewnią Twojemu psu bezpieczeństwo powinny być powtarzane na każdym spacerze! Przywołanie, umiejętność chodzenia przy nodze czy komenda ,,zostaw’’ to niezbędny zestaw komend spacerowych.

Nie bój się czasami zatrzymać na spacerze, posiedzieć na ławce i zwyczajnie nic nie robić. Odpoczywanie poza domem to niedoceniona umiejętność, która przydaje się, gdy chcemy spokojnie wypić kawę na mieście w towarzystwie naszego psa.

 

Spacerowa przerwa z jednym z podopiecznych MSPCA na Malcie (więcej o Erasmusie TUTAJ i TUTAJ)

Szybkie wskazówki spacerowe

  • Zmieniaj trasy spacerowe, aby urozmaicić psu wyjścia,
  • Zabierz ze sobą jedzenie i zabawki, żeby być atrakcyjnym dla psa,
  • Zawsze sprzątaj po swoim psie!
  • Szanuj innych spacerowiczów i nie pozwalaj psu podbiegać do obcych psów i ludzi, bez ich zgody,
  • Wykorzystaj do ćwiczeń i zabaw to co znajdziesz na dworze (np. udekoruj korę drzewa smakołykami i pozwól psu je znaleźć lub naucz psa obiegania drzewa z lewej i prawej strony),
  • Nie gap się w telefon! Obserwuj psa i bądź dla niego podczas spaceru,
  • Upewnij się, że pies nie jest zbyt pobudzony przed wejściem do domu.

Pamiętaj, że spacer jest konieczny dla zachowania zdrowia fizycznego i psychicznego Twojego psa. Brak codziennej aktywności może prowadzić do otyłości oraz wielu problemów behawioralnych. Chociaż ja jestem zdania, że zapewnienie naszym psiakom dobrego nastroju powinno być wystarczającym argumentem na to, żeby codziennie wyjść na spacer!

Jeśli jesteś z Katowic lub okolic i nie masz czasu na spacery ze swoim psem, mogę Ci pomóc! Zajrzyj do mojej OFERTY i SKONTAKTUJ SIĘ, żeby nawiązać współpracę 🙂

Pan X, pies i metoda drzewka

Ja już tak mam, że zimą zapadam w sen zimowy. Dlatego mój ostatni post na Instagramie jest z listopada, bo przecież jest zimno i pewnie mam niedobór witaminy D. Jest jeszcze tysiąc innych powodów, dla których nie pracuję w swoich social mediach tak regularnie jakbym chciała. Spokojnie dobrze wiem, że to wymówki… No i tak sobie tkwiłam w swojej stagnacji aż wytrącił mnie z niej pewien mężczyzna. 

Stałam na przystanku, wracając z bachaty (taki taniec, który zresztą niezbyt mi wychodzi) i zagadał do mnie Pan X, szybko dowiedziałam się, że on pracuje w branży IT, a dokładniej w firmie zajmującej się stronami internetowymi. No przecież ja mam bloga! Znaczy mam bloga bez wpisów… Bardzo szybko przeszliśmy na temat psów, a to zazwyczaj się dzieje od razu po tym jak informuję o moim kierunku studiów. 

– ,,O! Ja też mam psa i on ma taki problem, że…’’

– ,,Moja siostra ma takiego śmiesznego, małego pieska co cały czas szczeka’’

– ,, A co myślisz o dobermanie?’’

Owszem, bardzo mnie interesuje temat psów, ale według moich ostatnich kalkulacji prawie wszystkie nowo poznane osoby rozmawiają ze mną o czworonogach.

 Tak też było w tym przypadku, pies Pana X ciągnie na smyczy. Kiedy zapytałam co robi, gdy pies ciągnie okazało się, że stosuje tak zwaną metodę drzewka… Czyli zatrzymuje się i… no właśnie?

 W teorii pies powinien się cofnąć (najlepiej spojrzeć na nas lub do nas wrócić) poluzować smycz i to jest dla nas sygnałem do kontynuacji spaceru. Ale pies Pana X pozostawał niewzruszony Panem w pozycji drzewka. A metoda była już wykorzystywana od kilku dobrych miesięcy.

 Nie miałam wystarczająco dużo czasu, żeby dopytywać o jakość i ilość spacerów, ani o sprzęt jakim posługuje się mój rozmówca. Ale na szybko byłam w stanie zaproponować inną metodę, polegającą na zmianie kierunku w momencie, kiedy pies zaczyna ciągnąć, zaznaczając jak ważne jest żeby pies był przez niego nagradzany, gdy smycz jest luźna.

Pan X poprosił o nazwę bloga, zapewniając, że będzie regularnie sprawdzał jak lepiej pracować ze swoim psem. Właśnie! W tamtym momencie natchnęło mnie, żeby obudzić się ze snu zimowego, bo przecież już mam jednego czytelnika! 

A wracając do metody drzewka, przypomniała mi się pewna Pani stosująca tę metodę. Mam w zwyczaju przyglądać się ludziom pracującym z psami i wyłapywać ich błędy (strzeżcie się!). 

Więc w czym tkwił problem tej Pani? Prowadziła, na pewnie 2 metrowej smyczy kilkumiesięcznego goldena, pies nic sobie nie robił ze swojego przewodnika, wąchał trawkę, przy okazji wyrywając rękę ze stawu swojej opiekunki. Nie mogę odmówić tej Pani konsekwencji, za każdym razem zatrzymywała się gdy pies szarpał, szczerze mówiąc więcej stała niż szła. Ale gdy już stanęła pies pokazywał zachowanie, które rzeczywiście nie jest ciągnięciem, ten pies siadał i wtedy Pani ruszała. 

Czego nauczył się pies? Jeśli siądzie to spacer można kontynuować! Jeśli takiego efektu oczekiwała właścicielka to w porządku.  Ale czy nie chodzi nam o to, żeby pies spacerował z nami na luźnej lince, a nie siadał mając w nosie kto jest na końcu smyczy, byleby znowu ruszyć z miejsca? 

Na pewno zaproponowałabym tej Pani dłuższą smycz, na której pies mógłby spokojnie węszyć i naukę skupienia na właścicielu, ale nie miałam odwagi podejść, no i pewnie znowu musiałabym rozmawiać o psach 😉