Ja

Urodziłam się jako dziewczynka, ale chyba myślałam że jestem psem 🙂 Każde wakacje spędzałam u babci i dziadka we Władysławowie, którzy gościli letników w swoich prywatnych kwaterach. Cała dzielnica wspomina mnie, małą dziewczynkę, z kręconymi blond włosami, skaczącą jak piłeczka albo biegającą na czworakach z szelmowskim uśmiechem na buzi. Szczekającą! No cóż… każde dziecko, nieważne czy znałam je czy nie, musiało być psem w zabawie. Dostawało smycz i miskę z wodą, oczywiście przynależało do wybranej przeze mnie rasy. Bo w tym byłam najlepsza. Znałam Encyklopedię psów na pamięć. Każdy szczegół wyglądu psa, charakterystykę psa, zachowanie i nazwę łacińską miałam zakodowane w głowie.

To utorowało mój rozwój i wybory życiowe. Kocham psy do dziś. Zawsze wiedziałam, że moja praca będzie moją pasją.

Ja z Polą adoptowaną ze schroniska

NA PSIEJ ZIEMI… CZYLI GDZIE? 

Muszę przyznać, że moje zainteresowanie psami było nieco obsesyjne. Encyklopedia Psów! od niej się wszystko się zaczęło. Potem na każde święta i urodziny prosiłam o książkę o psach. Encyklopedie, książki, poradniki i gazetki, mam tego mnóstwo. Samodzielnie robiłam albumy z psami, rysowałam je albo robiłam zdjęcia psom na ulicy. Nie mogłam przegapić corocznej Międzynarodowej Wystawy Psów w Spodku w Katowicach. Doszłam do takiego momentu, w którym jestem w stanie nazwać każdą rasę psa i mogę powiedzieć jakie jest jej pochodzenie i przeznaczenie 😉 

 Co działo się potem?

Na moje zainteresowania zaczęła mieć wpływ telewizja i internet. Na Animal Planet oglądałam policję dla zwierząt, na Nat Geo Wild Zaklinacza psów, a na youtubie Victorię Stilvell.   

Całą wiedzę próbowałam przełożyć na moje psy, czasami z lepszym, czasami z gorszym skutkiem, ale wiedziałam, że psi świat bardzo mnie fascynuje. Na tamten moment niewiele mówiło się w Polsce na temat behawioru i psychologii psów a jedyną możliwą opcją wydawała mi się studia na kierunku weterynaria.

I wiecie co? Nie dostałam się na weterynarię! 

Myślę, że to była jedna z moich lepszych porażek w życiu 😛 Bo od tamtego czasu nie zawracam już sobie głowy moimi niespełnionymi ambicjami o cięciu kotów i wkładaniu ręki w tyłek krowy, skupiam się na tym w czym jestem naprawdę dobra. 

Właśnie skończyłam studia na kierunku behawiorystyka zwierząt z tytułem inżynier behawiorysta! Studia sprawiały mi przyjemność, uczyłam się tego co mnie interesuje, a na drugim roku spędziłam 5 miesięcy w Barcelonie w ramach programu Erasmus+.