Behawiorystyka zwierząt w Lublinie – czy warto? Moja opinia.

Jeśli czytasz ten post to pewnie rozważasz studiowanie na kierunku behawiorystyka zwierząt w Lublinie. Kiedy ja zaczynałam studia nie było do wyboru zbyt wielu bezpłatnych opcji studiowania psychologii zwierząt (i wciąż tak jest).  Z resztą, moim pierwszym wyborem była weterynaria, na którą, jak teraz sądzę, dzięki Bogu, że się nie dostałam. Kiedy już otarłam łezki i pogodziłam się z tym, że wkładanie ręki w tyłek krowy może nie być moim przyszłym zajęciem, zaczęłam szukać alternatywy. I tak trafiłam na behawiorystykę.  

Prawda jest taka, że nigdy nie wyobrażałam sobie innej pracy niż ze zwierzętami. Nie oglądałam Hannah Montana tylko zaklinacza psów albo policję dla zwierząt. I moje kształcenie mogło potoczyć się inaczej, mogłam od razu iść na kurs behawiorysty lub trenera psów lub zostać technikiem weterynarii. Ale studiowanie to nie tylko uczelnia i zaryzykowałabym stwierdzenie, że każdy powinien się wyprowadzić z domu po liceum. Mieszkanie poza domem rodzinnym to szkoła życia, którą polecam każdemu 😉 

Wielokrotnie, najczęściej w trakcie small talku z kierowca bolta zadawano mi pytanie co ja w ogóle robię w Lublinie. Bo rzeczywiście większość młodych ludzi ucieka z Lublina do większych miast. Ale mnie ten kierunek przyciągnął, jest unikatowy, dla niego byłam gotowa wyprowadzić się do miasta oddalonego o 350 km od domu rodzinnego. Sam Lublin jest stosunkowo tani w porównaniu do innych studenckich miast, ceny pokoi zaczynają się od 550-600 zł, ale ja swoje ostatnie miesiące w Lublinie spędziłam w akademiku, gdzie za 2 osobowy pokój płaciłam tylko 420 zł miesięcznie. 

Podniebne tarasy w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie

Na tym kierunku masz do wyboru studia stacjonarne i niestacjonarne, pierwszy stopień (trwa 3,5 lub 4 lata) kończy się z tytułem inżyniera, a drugi (1,5 lub 2 lata) magistra. Przy rekrutacji jest uwzględniany język obcy i jeden z przedmiotów do wyboru: biologia, matematyka, chemia, fizyka i astronomia, informatyka i geografia. To co ja zdecydowanie polecam dla kandydatów na ten kierunek to rozszerzenie biologii i chemii na maturze. Dzięki temu, to co dla niektórych było zupełną nowością (na przykład Cykl Krebsa), dla mnie było tylko powtórką. 

Bardzo dobrze wspominam pierwszy rok studiów, w planie można było znaleźć sporo typowo weterynaryjnych przedmiotów – anatomia, fizjologia, mikrobiologia czy biochemia. Wtedy dziękowałam Bogu, że nie dostałam się na weterynarię, bo behawiorystyka dała mi wiedzę weterynaryjną w uproszczonej i skróconej wersji, nie spowodowała w tym samym czasie załamania nerwowego, które przechodzili znajomi z weterynarii. Prawda jest taka, że jeśli przebrnęło się przez pierwszy rok, to później już było z górki i o warunek trzeba było się mocno postarać. Moim zdaniem behawiorystyka jest przyjemnym kierunkiem, przez te wszystkie lata udawało mi się pracować, miałam czas na życie towarzyskie i inne dodatkowe zajęcia.

Są wykładowcy, jak wszędzie którzy czytają prezentacje i wydają się, że nie mają pojęcia o czym mówią. Są i tacy, u których na wykładzie nie chciałam nawet iść na siku, bo bałam się, że ominie mnie coś ciekawego. Tutaj szczególne brawa należą się Doktorowi Różańskiemu. Czasami wykład nie był na temat, bo na przedmiocie o zwierzętach towarzyszących mówił o zwierzętach dziko żyjących. No i zawsze Doktor musiał wspomnieć o bakteriach albo grzybach, a to powodowało, że ja zawsze musiałam umyć ręce po zajęciach 😉 Podsumowując, wszystkie zajęcia były świetnie prowadzone przez doktora były świetnie i przeplatane opowieściami z jego pracy jako lekarza weterynarii.  

Najważniejsza sprawa. Wiele osób może być rozczarowanych… Jeśli chcesz się uczyć wyłącznie o psach i kotach to nie będzie kierunek dla Ciebie. Nieprzychylne opinie dotyczące behawiorystyki zwierząt często mówią o braku zajęć poświęconych psom i kotom. Jako że ,,siedzę’’ głównie w psach to bardzo mi brakowało wiedzy teoretycznej i praktycznej na temat pracy z psami. Jedyne zajęcia praktyczne z psami miałam na Erasmusie… w Barcelonie! Nie w Lublinie. Wiedza o psach, którą wyniosłam ze studiów była znikoma, ale ale! Studia, które wybrałam to behawiorystyka zwierząt nie behawiorystyka psów.

Chociaż muszę przyznać, że UP w Lublinie ma wyjątkowo dobrze zaopatrzoną bibliotekę, dużo książkowych nowości, wraz z obowiązkowymi pozycjami dla przyszłych trenerów i behawiorystów psów.

Co do samej praktyki: udało nam się pojechać do ogrodu botanicznego (tak, mieliśmy botanikę), do jednego gospodarstwa agroturystycznego, do stadniny koni na Felinie i do hodowli alpak. Ostatni wyjazd bardzo dobrze wspominam. Była szansa na założenie alpace kantara, a jedna z wykładowczyń z Uniwersytetu osobiście szkoli zwierzęta, więc mogła podzielić się praktyczną wiedzą. Na drugim roku są obowiązkowe sześciotygodniowe praktyki. Tutaj można zaszaleć i wybrać coś co interesuje nas najbardziej. Ja miałam szczęście trafić na super trenerkę, która prowadziła zajęcia niedaleko mojego domu w Katowicach. Jak ją znalazłam? Po prostu pisałam do wszystkich trenerów i behawiorystów na Śląsku, aż do skutku. Ale opcji jest sporo. Ośrodki ratujące dzikie zwierzęta, zoo, kliniki weterynaryjne, hodowle psów, można też jechać na praktyki w ramach programu Erasmus.  

Na studiach jest wszystkiego po trochu z każdego tematu związanego ze światem zwierząt: zwierzęta towarzyszące i gospodarskie, zwierzęta dzikie, zwierzęta w zoo i laboratoryjne, gady i płazy oraz żywienie zwierząt, genetyka, ewolucja, użytkowanie, produkty pochodzenia zwierzęcego, wpływ człowieka na zwierzę, dobrostan, etologia… i inne.  

Są takie kierunki studiów, na których jest dużo chętnych studentów, którzy chcą wyjechać na Erasmusa, na przykład turystyka albo studia językowe. Na behawiorystyce zwierząt jest wprost przeciwnie. Byłam pierwszą osobą, która wyjechała ma studia w ramach programu Erasmus na tym kierunku. Dlaczego? Żeby wyjechać na studia, na zagraniczną uczelnię, musimy znaleźć przedmioty, które odpowiadają tym, które mamy na uczelni macierzystej (tej w Polsce).

Dajcie znać jeśli znajdziecie na europejskiej uczelni taki przedmiot jak hodowla kotów albo orientacja zwierząt w przestrzeni… Nie jest łatwo, ale mi się udało (o tym innym razem). Z praktykami jest nieco prościej. Ale jeśli zależy Ci na tym, żeby wyjechać za granicę to ten kierunek Ci tego nie ułatwi. Plusem jest brak konkurencji wśród studentów. Natomiast brak uczelni, które oferują podobne przedmioty do tych na behawiorystyce powoduje, że wyjazd graniczy z cudem. Ale przypominam, że ja i mój upór maniaka daliśmy radę!

Dlaczego nie zdecydowałam się na magisterkę, skoro z mojego wpisu wynika, że te studia wydają się całkiem przyjemne? Bo wydaje mi się, że UP w Lublinie już nie ma mi zbyt wiele do zaoferowania. Wyczerpali już chyba wszystkie tematy do granic możliwości (ich możliwości), a nawet się powtarzali. Poza tym jestem zdania, że to praktyka czyni mistrza, a tego niestety na studiach nie znajdę, nie potrafię też zbyt długo żyć bez słońca 😉  

*Przygotowałam też dla Was listę podobnych, bezpłatnych kierunków, które mogą Was zainteresować: 

  • Kynologia na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym w Szczecinie  
  • Etologia i psychologia zwierząt na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie 
  • Hodowla i ochrona zwierząt towarzyszących i dzikich na SGWW w Warszawie 
  • Applied ethology and animal biology na Linkoping University w Szwecji  
  • Żywienie zwierząt na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu  
  • Pielęgnacja zwierząt i animaloterapia na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie 
  • Zwierzęta w rekreacji, edukacji i terapii na UWM w Olsztynie  
  • Hipnologia i jezdziectwo na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie  
  • Zootechnikę można znaleźć w wielu miastach w Polsce 😉 

Behawiorystyka zwierząt wciąż jest nowością w Polsce. Zarówno studenci jak i uniwersytet muszą się nieźle nagimnastykować, żeby się rozwijać w tej dziedzinie. Same studia są tylko zajawką, reszty trzeba się nauczyć samemu: czytając, słuchając webinarów i kupując kursy, a potem praktykują. I nie dajcie sobie wmówić, że behawiorystyka to głupoty, bo ja szczerze wierzę w przyszłość tej branży.